W USA, w stanie Alabama, doszło do śmiertelnego incydentu: właściciel hybrydowego Forda C-Max zmarł za kierownicą. Tragedia wydarzyła się w 2023 roku, ale została nagłośniona dopiero teraz. Śledczy doszli do wniosku, że przyczyną śmierci było zatrucie siarkowodorem, który dostawał się do wnętrza samochodu.
Specjaliści ustalili, że w samochodzie przewidziano system wentylacji akumulatora, jednak rurociąg okazał się nieprawidłowo podłączony. Zamiast odprowadzać gazy na zewnątrz, toksyczny związek przedostawał się do kabiny, tworząc śmiertelnie niebezpieczne stężenie.
Rodzina zmarłego złożyła pozew, oskarżając producenta i dealerów o zaniedbanie. Ich zdaniem błąd konstrukcyjny mógł zostać popełniony zarówno na etapie projektowania, jak i montażu samochodu. Powodowie podkreślają również brak w samochodzie jakichkolwiek systemów ostrzegania o gromadzeniu się niebezpiecznych gazów.
Przypadek wywołał szeroki oddźwięk, ponieważ pokazał, że nawet samochody hybrydowe, uważane za ekologiczne i bezpieczne, mogą stanowić zagrożenie.