Gwałtowny wzrost cen paliw w Europie doprowadził do nieoczekiwanego efektu: popyt na używane samochody elektryczne zaczął szybko rosnąć. Głównym czynnikiem była niestabilność na rynku energii, wywołana konfliktem zbrojnym wokół Iranu, który wpłynął na kluczowe szlaki dostaw ropy.
W rezultacie średnia cena benzyny w krajach UE w krótkim czasie wzrosła o około 12%, osiągając poziom około 1,84 euro za litr. Dla wielu kierowców był to poziom krytyczny.
Na tym tle używane samochody elektryczne okazały się najbardziej dostępną alternatywą. Są tańsze od nowych modeli i nie wymagają długiego oczekiwania na dostawę, co jest szczególnie ważne w warunkach ograniczonej podaży. Według uczestników rynku takie pojazdy mogą kosztować o 30–40% mniej niż nowe odpowiedniki.
Platformy internetowe odnotowują gwałtowny wzrost aktywności użytkowników. W niektórych krajach liczba wyszukiwań dotyczących samochodów elektrycznych wzrosła o dziesiątki procent, a w niektórych przypadkach – kilkukrotnie. Sprzedaż na wybranych platformach niemal się podwoiła w ciągu zaledwie kilku tygodni.
Co ciekawe, proces ten rozpoczął się jeszcze przed zaostrzeniem sytuacji na rynku ropy, jednak to właśnie wzrost cen paliw stał się katalizatorem. Analitycy zauważają, że podobne skoki popytu obserwowano już w okresach kryzysów energetycznych, co potwierdza wrażliwość konsumentów na koszty paliwa.
Jeśli obecna sytuacja się utrzyma, można oczekiwać dalszego umacniania się tego trendu.