Chery i Geely w 2026 roku stawiają na nową generację układów hybrydowych o deklarowanym zużyciu paliwa na poziomie około 2 litrów na 100 km. To znacznie mniej niż w przypadku większości współczesnych hybryd, gdzie średnie spalanie wynosi 3,5–5 l/100 km.
Takie wyniki osiągane są dzięki połączeniu silników benzynowych o pojemności około 1,5–2,0 litra, wydajnych silników elektrycznych oraz zaawansowanych systemów zarządzania energią. W niektórych przypadkach łączna moc układu hybrydowego może przekraczać 200–300 KM, przy jednoczesnym niskim zużyciu paliwa.
Powodem zwrotu w stronę hybryd jest spowolnienie wzrostu rynku samochodów elektrycznych. Mimo rosnącej sprzedaży infrastruktura ładowania nadal jest ograniczona, szczególnie poza dużymi miastami. Hybrydy pozwalają przejechać 800–1 000 km na jednym tankowaniu, łącząc napęd elektryczny i benzynowy.
Chery i Geely intensywnie inwestują w rozwój własnych technologii. Dzięki temu mogą konkurować z Toyotą, która przez długi czas dominowała w segmencie hybryd. Na przykład Toyota osiąga zużycie paliwa na poziomie około 3–4 l/100 km, podczas gdy chińscy producenci deklarują niemal dwukrotnie lepsze wyniki.Jeśli rzeczywiste osiągi okażą się zbliżone do deklarowanych, może to zmienić rynek. Niższe zużycie paliwa bezpośrednio obniża koszty eksploatacji, co jest szczególnie istotne przy rosnących cenach paliw.
W efekcie hybrydy trudno już traktować wyłącznie jako etap przejściowy. Stopniowo stają się samodzielnym i racjonalnym wyborem dla osób, które chcą oszczędzać paliwo, ale nie są gotowe polegać na infrastrukturze ładowania. Przynajmniej w najbliższych latach — do końca dekady — to właśnie takie technologie mogą okazać się najbardziej praktycznym rozwiązaniem dla rynku masowego, a nie jedynie krokiem w stronę elektromobilności.